Dwa lata temu pojechaliśmy całą rodziną: z żoną i z dziećmi na wakacje do Nałęczowa. Przejrzeliśmy wiele ofert i doszliśmy do wniosku, że w tym “kurorcie” będzie Nam najlepiej. I rzeczywiście tak było. Miasto przecudne, urocze, małe. Można je bez jakiegokolwiek zmęczenia przejść pieszo wzdłuż i wszerz. Do tego trafiliśmy w te dni, kiedy pogoda była wymarzona! Słoneczko, lekki wiaterek, ani kropli deszczu. Zaraz po przyjeździe na miejsce zaczęliśmy szukać miejsca, gdzie można by dobrze zjeść. Po sytym posiłku w jednej z restauracji poszliśmy zwiedzać. Było wspaniale! Dla mnie- jako dla polonisty- Muzeum Bolesława Prusa było czymś niesamowitym. Dzieci wraz z żoną bawiły się najlepiej w pijalni czekolady i parku zdrojowy. Chodziliśmy długo, aż trafiliśmy na źródełko z którego czerpana jest słynna na całą Polskę woda. Fajnie to wszystko było zrobione, bo można się było i napić i trochę pochlapać. Woda była czyściutka. Odchodząc od tego źródełka powiedziałem do żony: Ech, gdyby u nas była taka woda… Podszedł do nas wtedy jeden z seniorów-kuracjuszy i powiedział: Jak Pan chcesz mieć taką wodę to przeprowadź się tu, a jeśli nie to, kup Pan filtr do wody. Filtr do wody?- zapytałem z niedowierzaniem- Przecież to bujdy! - Tak Panie- odpowiedział staruszek i ciągnął dalej- większość to naciągacze zwykli, ale jest jedna firma, której warto zaufać- Medi Aqua. Sam mam zainstalowany w domu ich filtr i dzięki niemu zimą czy jesienią, kiedy nie mogę być tutaj, nadal mam wodę tak czystą jak w Nałeczowie.
Po powrocie do domu cały czas miałem tą konwersację w głowie. Postanowiłem się przekonać czy facet mówił prawdę. Umówiłem się z przedstawicielem Medi Aqua na prezentację w domu. Przyjechał, pokazał, kupiliśmy filtr. Był niedrogi, więc gdyby nawet była to ściema, to mała strata. Ale nie! To naprawdę działa. Nalałem sobie szklankę wody, wziąłem małego łyka i dzięki temu smakowi momentalnie przypomniał mi się Nałęczów. Czy muszę bardziej zachęcać?